Koniec czy początek

Ostatni dzień Giro Doppio to najdłuższy etap Boscoteamu na tym rajdzie. Blisko 1700 km do pokonania bez asysty busa… Który czeka na nas już we Wrocławiu 😉 Ten szczególny dzień zamykający historię Giro Doppio rozpoczęliśmy od Mszy Świętej i przyjęcia do swojego serca najwierniejszego przyjaciela Jezusa Chrystusa. Z Nim wszystkie problemy udaje się rozwiązać. Tak więc po pożegnaniu gospodarza Papieskiego Uniwersytetu Salezjańskiego w Rzymie, udaliśmy się na autobus. Tym razem wszystkim BoscoTeam-owiczom udało się wsiąść do busa i sprawnie przybyliśmy na rzymski dworzec główny – Termini. Na lotnisko Ciampino pojechaliśmy busem, którego wpierw błyskawicznie zapakowaliśmy. W drodze na lotnisko szefowie ucięli sobie drzemkę, a jako że przykład idzie z góry, tak więc wszyscy BoscoTeam-owicze usnęli. Ubudził nas dopiero zapach cappucino unoszący się wprost z lotniska. Odprawa, kawa na poczekaniu i kolejna bramka, która przybliża nas do Polski. Ale czy to już koniec? Czy z rajdu pozostaną tylko wspomnienia i pamiątki?

Życie to ciągła nauka, więc liczymy na to że będziemy potrafili korzystać z tego czego nauczyliśmy się na Giro Doppio w codziennym życiu. W życiu jest jak na rajdzie: koniec jednego etapu jest początkiem kolejnego. Wszyscy chcemy jak najlepiej przeżyć kolejny etap, więc żyjmy dobrze i zawsze na 100% ????

Karol