A miało być tak pięknie…

Dzień 15. Santiago – Vigo (100km)

Dzisiejszy etap rozpoczął się bardzo pozytywnie. Pobudka o godz. 7:00 (zazwyczaj o tej porze byliśmy już w trakcie śniadania).:) Później Msza święta i śniadanie. Na trasę wyruszyliśmy po godzinie dziewiątej. A wszystko to spowodowane było realną obawą przed odholowaniem naszego busa na parking policyjny, bowiem w okolicy naszego noclegu obowiązywał zakaz parkowania dla busów. Był on więc zaparkowany na parkingu pobliskiego seminarium, którego bramy otwierano dopiero o godz. 8:30. Podczas jazdy wszystko przebiegało sprawnie. Średnia prędkość jednej z grup wyniosła 27km/h. Do postoju. Pierwszy trwał ponad dwie godziny 🙂 Gdy już w końcu ruszyliśmy w dalszą drogę, z nadzieją, że wszystko pójdzie dokładnie tak jak przed przerwą. Jednak życie pokazało, że jednak nie wszystko jest tak piękne. Co kilka minut przez krótkofalówki przebiegały słowa: „mamy kapcia, zaczekajcie”, „złapaliśmy gumę, nie mamy pompki” itd. 🙂 Bus musiał zatrzymywać się co kilka minut, by ratować sytuację, lub zabierać kogoś z trasy, ponieważ rowery odmawiały posłuszeństwa. Na szczęście kilka kilometrów przed Vigo zjechały się wszystkie osoby by wspólnie wjechać do miasta. Niestety pech chciał, że nawet to dziś się nie udało, ponieważ w centrum miasta, 2km przed celem naszej dzisiejszej podróży jedna osoba po raz kolejny złapała gumę 🙁 i musiała zostać zabrana przez busa. Jednak nie było tak strasznie- w końcu wszystkim udało się dotrzeć na miejsce noclegu, którym jest (tu zaskoczenie) kolejna salezjańska szkoła. 🙂 Po przyjeździe okazało się, że na szkolnym dziedzińcu dziś wieczorem odbędzie się zabawa dla okolicznej młodzieży, na którą również my jesteśmy zaproszeni. (przynajmniej tak się nam wydaje 😀 ). Dziś również udało się umyć naszego busa, co sprawiło myjącym wielką frajdę. Rodzicom podpowiadamy- chłopaki z boscoteamu potrafią umyć samochód i nawet nieźle się przy tym bawić.

Z tej racji, że dziś długość postojów była dłuższa niż czas jazdy większość zdjęć zamieszczonych w galerii to zdjęcia nie z drogi, ale z odpoczynku 🙂 Zapraszamy do oglądania 🙂

1 komentarz

  • Kochani! Wygląda na to, że zadaliście sobie bardzo poważne intencje na Tour de Sanctuaries – bo wiadomo, że im gorzej, tym lepiej, bo jest więcej do ofiarowania 🙂 Wydaje mi się jednak, że zachowana zostanie Boska równowaga między uciążliwościami i przyjemnościami. Bądźcie zdrowi i wytrwali. Szczególnie mocne uściski dla Roberta i Weroniki – dbajcie o siebie nawzajem i dzielcie tym, co macie najlepszego. Renka

Komentowanie wyłączone