Włoski etap ;)

Drugi etap naszego rajdu: Pavia – Varese (100 km)

Długo będziemy wspominać miejscowość Pavia, nie tylko ze względu na jej piękno, ale przede wszystkim z powodu życzliwości salezjanów w tym don Marco na 1 miejscu. Przyjęli nas tak jak rodzinę 😉
Po wczorajszym prologu i prezentacji grupy w zmiennej pogodzie, dziś mieliśmy już tylko typowo włoską aurę 😉 Ciepło, ciepło i … ciepło 😉 Znaleźliśmy jednak na to sposób 😉 Wczesne wstanie bo o 5.30, Msza Św. (dla niektórych na śpiąco – nie do końca 😉 śniadanko, pakowanko i w drogę. O 7.30 jak nigdy byliśmy na rowerach i kręciliśmy już w kierunku gór. No właśnie… już dziś na drugim 100 kilometrowym etapie rozpoczęły się ‚zmarszczki’, a przed nami odsłonił się piękny widok zaśnieżonych Alp. Obiecujemy pokazać ich zdjęcia w następnych dniach 😉 Wiemy gdzie zmierzamy więc patrząc na Alpy zaczynamy baaaaaaardzo się cieszyć 😉 Póki co, chcemy pobyć jeszcze w Italii, bo tu jest najlepiej i aż tak bardzo nam się nie spieszy do granicy 😉
Dziś miejscowość Varese, gdzie trwają w placówce salezjańskiej remonty. Nie przeszkadza to jednak w przyjęciu nas – typowe dla salezjańskiej gościnności 😉 Przygotowujemy pastę, czyli makaron po włosku. Nie do końca, bo będzie dodatek polskiego leczo 😉 Czujemy się dobrze po tym etapie i czekamy na następne 😉 Wszyscy pięknie jaką. Dzisiejszy wieczór spędzimy na zwiedzaniu miejscowości. Nie braknie na pewno spaceru, espresso… no i może coś do tego. Potem wieczorna analiza jutrzejszej trasy, modlitwy i spoczynek. Dziś klasycznie śpimy na palestrze (tł. z wł. sala gimnastyczna).

Serdecznie pozdrawiamy wszystkich, którzy odwiedzają stronę i śledzą to, co się dzieje na rajdzie. Dziękujemy za komentarze na stronie Patce, Joli i Mattiemu 😉 Super! Piszcie 😉