Wielka ucieczka via Torino ;)

Varezze – Vercelli 90 km 😉

Co robiliśmy dzisiaj? Uciekaliśmy ;), ale bez obaw: tylko przed słońcem.

Po Mszy świętej o 6.30. i świątecznym śniadaniu z okazji urodzin ks. Artura, punktualnie o 8.27;) wyruszyliśmy na przedostatni etap. Już po niecałych 2 km wypatrzyliśmy pierwszą ulicę – via Torino. Po drodze, znaki prowadzące do Turynu, zaczęły się mnożyć ;), by ostatecznie, gdy zjeżdżaliśmy do miejsca naszego noclegu, wskazać nam 74 km. Bliskość Turynu bardzo nas cieszy, choć jednocześnie napawa małym smutkiem, że to już koniec. Wiadomo jednak, że w życiu to nieuniknione, więc nie ma co się łamać 😉

Dzisiaj mogliśmy zobaczyć też nieco inne Włochy. Nie mijaliśmy tak malowniczych i zachwycających terenów jak do tej pory, ponieważ mknęliśmy po dość ruchliwych i szybkich ulicach oraz zarośniętych drogach. Trasa była jednak przyjemna z wieloma zjazdami i prostymi. Może właśnie z powodu pewnej monotonii, nastrajała do przemyśleń na temat rajdu i własnego życia.

Teraz mamy siestę i raczej będzie ona trwała do wieczora ;D, ponieważ jest bardzo, bardzo gorąco. Kuchnia zadbała już o nasze żołądki, więc śmiało można kimać 🙂
Nie tylko nasi kucharze zadbali o to, byśmy nie byli głodni. Przygotowali oni dla nas tylko pyszne pierwsze danie. Drugim natomiast zajęła się miejscowa kucharka. To ona przyrządziła dla nas prawdziwą włoską pastę:) Najedzeni i wyspani możemy szykować się na ostatnią prostą. Bowiem jutro zdobędziemy Turyn. Księże Bosko przybywamy!!!

Już coraz bliżej koniec, ale zdjęcia robimy dla Was nadal. Zajrzyjcie do naszej galerii 🙂