Tak to można jeździć ;)

Dzień 5 Ostrava CZ – Szczyrk (90 km)

Dziś było wszystko: deszcz i słońce, chwile trudne i radosne, przewidziane okoliczności i niespodzianki… Takie etapy na rajdzie dodają skrzydeł i chce się jechać z ks. Bosko cały rok 😉 Salezjanie w Ostravie z ks. Dyrektorem Franciszkiem na czele przyjęli nas i pożegnali bardzo życzliwie. Ostrava wpisuje się w naszą pamięć jako piękne i wyjątkowe miejsce. Po NIEDZIELNEJ uroczystej Mszy Św. (na zdjęciach widać po ubiorze), podczas której ks. Artur mówił o Eucharystii – najcenniejszym pokarmie – samych Chrystusie, klasycznie szybkie śniadanie, pożegnanie i w drogę. Po niewielu kilometrach ulewa tak, że nic nie było suchego. Ale w polskim Cieszynie już słońce i suszenie podczas jazdy i na postoju. Dziś niedzielnie, ale i typowo pielgrzymkowo jechaliśmy do Matki Bożej Szczyrkowskiej z naszymi rajdowymi intencjami. Na koniec etapu czekał nas najpierw podjazd na Salmopol, a dalej na samą górkę do sanktuarium, gdzie gospodarzami są sami salezjanie 🙂 Ostre podjazdy z premiami górskimi pokonaliśmy jak zawodowi kolarze 🙂 Oddaliśmy pokłon Maryi i udaliśmy się na spagetti 😉
Przy wjeździe do Szczyrku czekała na nas niespodzianka… Pati, Bartek i Laurka oraz BOSCOBUS 🙂 prowadzeni pod eskortą wjeżdżaliśmy do miasteczka i dalej na górkę 🙂 Potem radości i wspólnych uścisków nie było końca… Jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, że Pan Bóg daje nam ten czas, że tak nas kocha, że możemy być razem i że ciągle zaskakuje nas tak pięknymi darami. Dzisiejszy wieczór i gościnność salezjańską zapamiętamy na zawsze 🙂
Pozdrowionka dla wszystkich. Oglądajcie, bo jest co 😉