Ogólnie rzecz biorąc straszny tu gorąc ;)

Dzień 17. Porto – Mogofores (100km)

Dziś przedostatni etap. Miało być chłodno i płasko a jest gorąco (ponad 35⁰C w cieniu) i oczywiście nie brak podjazdów. W sumie to Portugalia i chyba złudne są nasze nadzieje na ochłodzenie klimatu 😉 Mimo wszystko etap przebiegł bez problemów. Po raz pierwszy od początku rajdu, kierowca cały dzień spędził w busie samotnie. Choć w sumie nie do końca jest to prawdą, ponieważ w pewnym momencie miał on niewątpliwą przyjemność porozmawiać z portugalską drogówką. Na szczęście skończyło się bez mandatu. Ogólnie dziś nie łapaliśmy gum, nikt się nie zagubił, było po prostu idealnie. Na dodatek do celu dotarliśmy bardzo wcześnie bo już o godz. 13:00(istnieje prawdopodobieństwo, że jednak złamaliśmy jakiś przepis). W miejscowej parafii odbywał się właśnie ślub i musieliśmy czekać na jego koniec, by móc wjechać busem na parking i rozładować nasze rzeczy. Wydaje się, że na niektórych gościach większe wrażenie niż suknia pani młodej wywarła nasza grupa. 🙂 Oczywiście padł pomysł aby polskim zwyczajem zrobić „bramę”, lecz nie byliśmy pewni czy w Portugalii zostałoby przyjęte to z entuzjazmem 🙂 Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, jeżeli napiszemy, że po raz kolejny goszczą nas salezjanie. Jest przyjemnie. Nie narzekamy, choć mogłoby być trochę chłodniej 🙂 Jednak i to ma swoje plusy, ponieważ można podjąć próbę wyrównania opalenizny 😉
Jutro czeka nas bardzo ważny dzień. Powody są dwa. Pierwszy: jutro ostatni etap naszej pielgrzymki. Drugi powiązany z poprzednim: dojedziemy do Fatimy. Oczywiście postaramy się Wam to również pokazać. Jak na razie zapraszamy do odwiedzenia naszej galerii, by zobaczyć zdjęcia z dzisiejszego etapu.
 

 

31 komentarzy

Komentowanie wyłączone