Góra dół.. góra dół…

Dzień 11: Benediktbeuern – Wilsbiburg (140 km)

Pożegnaliśmy o poranku Benediktbeuern, w którym były tak dobre młodzieżowe warunki, no i cały obiekt przepiękny. Spało nam się dobrze, bo przyszło troszkę chłodu. Od rana nie było gorąco więc się dobrze jechało. Ostatecznie temp. pod 30 stopni, a więc jak na nasz rajd całkiem dobrze. Można kręcić szczególnie jak się utrzymuje tak do 25 stopni 😉 Od momentu wjechania do Niemiec będziemy mieli cały czas góra dół góra dół, aż pewnie do samego Szczyrku. Tak się zapowiada także przez Czechy. Już dziś to odczuliśmy na 140 km. Trzeba przyznać że dziś w 100% komplecie i wszyscy sobie bardzo dobrze radzili 😉 Nie zabrakło niespodzianki: 1 grupa pojechała nieco inną trasą niż planowana, ale kilometrowo wyszło to samo 😉

Dziś w małym ale ciekawym miasteczku przyjmują nas nie kto inny jak salezjanie 😉 Ależ gościna „dzień dobry”. Dobrze Opatrzność nam to zgotowała bo przecież mamy solenizanta Dominika i jubilata Michała 🙂 Modlimy się za nich dziś szczególnie. Jesteśmy u Wspomożycielki od której jutro ruszymy na najdłuższy etap prawdy na rajdzie: planowane 220 km. Trzymajcie kciuki, bo jeszcze wcześniej wstajemy i pojedziemy pewnie cały dzień.

Czekamy na Wasze wpisy i serdecznie pozdrawiamy Rodziny, Znajomych, Przyjaciół, Salezjanów, Młodzież, Dobrodziejów i Wszystkich 😉