Z 80 na 145, czyli długa droga do Turynu! :)

Vercelli – Colle Don Bosco – Superga – Turyn 145 km

I stało się: jesteśmy w Turynie! To niesamowite!

Dziś wyruszyliśmy na ostatni już etap, który nieoczekiwanie się wydłużył, a ponadto zahaczył o górę – Supergę. Superga nie należy do bardzo wysokich szczytów, ale jechaliśmy w takim skwarze, że zdawała się nam być austriackim Hochtorem 😉 Ale od początku 😉

Mszę św. mieliśmy jak zazwyczaj o 6.30, potem śniadanie – czyli klasyka. Jednak w powietrzu wyczuwało się ;), że ten dzień jest inny niż poprzednie, np. rewelacyjnie szybko przynosiliśmy bagaże do busa 🙂 Naszym pierwszym celem na trasie było Colle Don Bosco. Miejsce szczególne- tam mieści się dom Jana Bosko (obecnie muzeum) oraz ogromna Bazylika ku czci naszego Patrona. Do Castelnouvo Don Bosco dojechaliśmy na jednym tchu, czyli 70 km bez postoju i już zaczęliśmy opadać z sił. Podładowaliśmy się przy markecie ;), gdzie wzbudziliśmy niemałe zainteresowane i zostaliśmy serdecznie przyjęci. Potem trochę się zgubiliśmy i musieliśmy nadrabiać drogi. Ostatecznie zrobiliśmy piękną honorową rundkę wokół Colle, ale szczęśliwie wylądowaliśmy na miejscu. Mogliśmy w spokoju i ciszy pomodlić się w świątyni, pospać, podładować akumulatory, bo czekała nas Superga.

Droga na szczyt była piękna, od pewnego momentu zalesiona. Czuliśmy, że to nasza ostatnia górka. Jechało się świetnie, chociaż mega się topiliśmy, ale może to i dobrze, może dzięki temu ktoś zgubił nieco tłuszczyku 😉 Na szczycie zjedliśmy kanapki i poszliśmy się pomodlić. Potem było ostro w dół i wjazd do miasta.

Obecnie, już tradycyjnie 😉 jemy, a raczej wciągamy ogromne ilości obiadokolacji 😉 i zaczynamy cieszyć się Turynem.

Jutro napiszemy kilka słów na podsumowanie rajdu.

To już prawie ostatnie zaproszenie do galerii 🙂 Zajrzyj