Wyżej i wyżej…

Saltzburg- Lienz 185km

UFF, dojechaliśmy. Ten dzień był najprawdopodobniej najcięższym na tym rajdzie, może austriacki szczyt Hochtor nie jest wszystkim znany, lecz wysokość 2504 m. n.p.m., mówi wiele, to przecież wyżej niż najwyższy polski szczyt-Rysy!!! Po porannej Mszy, w bojowych nastrojach, odważnie pokonaliśmy 100 pierwszych kilometrów po stosunkowo łatwym terenie, lecz wiedzieliśmy, że prawdziwe ,,kręcenie” dopiero się zacznie i rzeczywiście tak było. Po zatankowaniu w pobliskim supermarkecie kalorii w postaci bananów, jogurtów, bułek, paluchów, czekolad i wielu innych produktów spożywczych zaatakowaliśmy przełęcz. Trzeba powiedzieć, że nasza jazda to 0k 3000m w górę i około 3000m w dół. Była to walka zacięta, raz jedna strona przeważała i musieliśmy się zatrzymywać, by jeść, pić, rozmasowywać obolałe nogi i ręce, krzesać resztki sił, a raz jechało nam się lekko i ,,odzyskiwaliśmy drugą świeżość”. Ostatecznie udało nam się wjechać na przełęcz, gdzie był postój obiadowy i wreszcie po 9 godzinach w siodełku (samej jazdy-nie licząc postojów) pokonaliśmy 185km.  Na miejscu noclegowym czekały na nas proste warunki, lecz każdy był na tyle zmęczony, by nie przywiązywać do tego większej uwagi. Już śpimy- UDAŁO SIĘ!!!

Tego dnia doświadczyliśmy bólu podjazdu i ulgi zjazdu- kwintesencję kolarstwa, czego nie moglibyśmy przeżyć bez wsparcia z Góry i jedynie o własnych siłach.

Nie zapomnij zajrzeć do naszej galerii.

R.