Włoski temperament i upał

To już kolejny dzień w malowniczej Italii, a 12 rajdu. Nasz dystans wyniósł dziś 180km. Poranek rozpoczęliśmy od najważniejszych czynności, czyli uczestnictwa we Mszy Świętej, a potem sprawnie zjedliśmy śniadanie i już o 8:00 pożegnaliśmy Ravenne, rozpoczynając podróż do Matki Bożej Loretańskiej.

Szybko wzrastająca temperatura dawała się odczuć. Możemy być wdzięczni Bogu za brak deszczu i „umiarkowane” słońce. Dodatkowym urozmaiceniem na drogach byli włoscy kierowcy pokazując, szczególnie na rondach, że
nic im nie jest straszne. Szybko dało się zauważyć skutki takiej jazdy w postaci wypadku – zderzenia dziewczynki z autem.

Niestety nie spełniło się dziś marzenie o pięknym, gładkim asfalcie. Można nawet powiedzieć, że z jednej dziury wpadaliśmy w drugą co poskutkowało złapaniem, na szczęście tylko jednej gumy. Jakość dróg, pogoda oraz brak rozsądku ze strony kierowców przełożyło się znacznie na czas jazdy. Zakończyliśmy etap mocnym, ale na szczęście krótkim 12% podjazdem pod sanktuarium, gdzie zrobiliśmy wspólne zdjęcie, otrzymaliśmy błogosławieństwo i znowu wspinając się do góry dotarliśmy do Salezjanów z Loreto w okolicach godziny 19.

Dzień zakończyliśmy posiłkiem przy pięknym widoku na pagórki i morze, modlitwą wieczorną oraz słówkiem na dobranoc ks. Krzysztofa.

Werka