Świadectwo Zuzi…

Na Rajdzie panuje wspaniała atmosfera (…) Poznałam lepiej samą siebie i swoje słabości. Moje relacje z Bogiem uległy poprawie.

 

W czasie spotkania jubileuszowego z okazji 10-lecia Boscoteam-u padło wiele wartościowych słów. Oto jedne z nich…

Życie ciągle daje nam nowe doświadczenia i sytuacje, w których z początku wcale nie chcielibyśmy się znaleźć, ale po czasie i po głębszym przemyśleniu ich okazuje się, że to były dobre decyzje i przyniosły nam  wiele dobrego. Człowiek powinien próbować walczyć ze swoimi słabościami a jeśli im podoła, wówczas stoi na wygranej pozycji oraz ogarnia go satysfakcja. Czasami nasze życie nie idzie w takim kierunku w jakim chcielibyśmy żeby szło, spotykają nas różnego rodzaju porażki, które często są w stanie nas dobić, ale po pewnym czasie okazuje się, że to co się wydarzyło pomimo tego, że nie poszło  tak jak chcieliśmy to i tak nie była to porażka lecz szansa na osiągnięcie czegoś więcej lub wyciągnięcie jakiś wniosków, dzięki którym na przyszłość nie popełnimy takich samych błędów. Jak to powiedział Albert Einstein :“Kto nigdy nie popełnił błędu, nigdy nie spróbował niczego nowego.”

Nic nie dzieje się bez przypadku i choć my często nie zgadzamy się z naszym losem to po czasie okazuje się, że naprawdę to co się stało było dla nas wybawieniem. Bóg czuwa nad każdym z nas i nie spełnia wszystkich naszych oczekiwań i życzeń bo On doskonale wie co jest nam potrzebne do życia i jak nas pokierować. Gdyby wszystko w naszym życiu szło tak jak my byśmy chcieli, tak jak my sobie to wyobrażamy, to moim zdaniem w pewnym momencie przesycilibyśmy się tą słodkością, to tak jak zjedzenie olbrzymiej ilości pączków w tłusty czwartek, w pewnym momencie mamy dość, nie jesteśmy w stanie zrobić ani jednego kęsa więcej. Potrzebujemy ciągłych wyzwań, wyznaczania nowych celów, wzlotów i upadków, bo to właśnie one budują naszą osobowość i wiarę w siebie, to one nas wzmacniają powodują, że stajemy się z dnia na dzień silniejsi. Ważne jest żeby pamiętać,  że cokolwiek nas spotka w życiu, to i tak w którymś momencie musimy postarać się z całych sił otrzepać kolana powstać i pójść do przodu, przytoczę tutaj jeden z cytatów pastora Martina Luthera Kinga, który bardzo mi się spodobał : Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Jeśli nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód.”

Nie dostałam się do wymarzonego liceum w Poznaniu, natomiast dostałam się do liceum nr IX Karola Libelta w Poznaniu, gdy się o tym dowiedziałam to naprawdę była to dla mnie bardzo przykra sytuacja, czułam olbrzymi smutek. Wszystkie moje marzenia legły w gruzach. Ale okazało się, że liceum do którego chodzę jest naprawdę fajne, mam świetną klasę i fajną kadrę nauczycielską, po prostu lubię moją szkołę. Koleżanki które dostały się do liceum do którego chciałam iść, na każdym naszym wspólnym spotkaniu narzekają na szkołę, na klasę ,na nauczycieli wręcz nienawidzą chodzić do szkoły co jest smutne, ponieważ jak osoba która, źle czuje się w danym środowisku ma normalnie w nim funkcjonować? W każdym bądź razie gdyby nie to, że uczęszczam do dziewiątki to nie byłoby mnie tutaj teraz.  W  kwietniu 2017 roku mieliśmy szkolne rekolekcje w kościele świętego Jana Bosko w Poznaniu, tematem przewodnim była Błogosławiona Piątka Poznańska, a rekolekcje prowadził ks. Artur. Ostatniego dnia tych wspaniałych i zachęcających do refleksji rekolekcji ksiądz zaproponował, że jeśli miałby ktoś ochotę uczestniczyć w uczczeniu pamięci Piątki Poznańskiej oraz jeśli ktoś chce przeżyć przygodę razem z Panem Bogiem  i wspólnotą, to zachęca do zapisania się na ostatnią chwilę na rajd do Drezna. Wówczas przez myśl przeszło mi, że naprawdę chciałabym wziąć udział w tym wyjeździe, poznać wartościowych młodych ludzi oraz poprawić swoje relacje z Bogiem. Poczułam  wewnętrzny spokój i głos który podpowiadał mi żeby zapisać się na ten wyjazd. Swoją drogą później okazało się,że rajd wcale nie jest do Drezna 😀 choć zahacza o to miasto i jest to ważny punkt z uwagi na stojący tam grób Błogosławionej Piątki Poznańskiej, ale punktem docelowym było Sanktuarium Maryjne w La Salette , wtedy dopadła mnie niepewność i lęk. Czy aby na pewno dam radę ukończyć ten rajd? Ale jak widzicie jeszcze żyję i mam się dobrze 😀 Jestem naprawdę wdzięczna za to, że tak wszystko się potoczyło, jestem wdzięczna za to, że odnalazłam swoją pasję którą jest kolarstwo szosowe, że mogę robić to co rzeczywiście kocham.

Na Rajdzie panuje wspaniała atmosfera, poranne Msze święte i wszystkie modlitwy oraz tzw. słówko na dobranoc mają niesamowity urok, po powrocie człowiek czuje pustkę, brakuje mu tej wspólnoty budzimy się z pięknego snu w którym mieliśmy okazję śnić na jawie. I w tym momencie musimy poradzić sobie z tą pustką, z normalną rzeczywistością do której wracamy, musimy sobie uświadomić, że są co prawda chwile w których nasza wiara jest rozpalona i ożywiona i na pewno dzieje się tak podczas rajdu, ale po powrocie wszystko diametralnie się zmienia i ważne żeby uświadomić sobie, że nasze relacje z Bogiem nie mogą być zależne od atmosfery i całej tej wspaniałej otoczki, trzeba nauczyć się kontemplować Boga w dobie codziennego i normalnego życia.

Rajd wniósł w moje życie wiele pozytywnych aspektów i choć czasami naprawdę nie miałam sił na nic i chciałam wszystko rzucić i przestać kręcić, ale na szczęście  wtedy uświadamiałam sobie, że moim celem jest dotarcie do La Salette. Dzięki bożej opatrzności udało nam się dotrzeć do celu. Poznałam lepiej samą siebie i swoje słabości. Moje relacje z Bogiem uległy poprawie. Miałam okazję zaobserwować jak ludzie zachowują się w chwilach skrajnego zmęczenia i jakie emocje  wówczas im towarzyszą. Wspólnota miała okazję ćwiczyć swoją cierpliwość podczas jazdy razem ze mną w grupie, co wynikało z mojego wolniejszego kręcenia korbą 😀 Zakochałam się w krajobrazie alpejskim, widok otaczającej nas ciągle natury napawał mnie olbrzymią dawką szczęścia, harmonii i miłości.

Na koniec powiem komu nie polecam uczestnictwa w rajdzie oraz należenia do Boscoteam’u. Nie polecam tego osobom, które nic nie chcą zmienić w swoim życiu, osobom, które nie chcą nawiązać lepszych relacji z Bogiem, osobom, które nie lubią miłej atmosfery oraz dużej dawki szczęścia, radości i pięknego uśmiechu na twarzy, które nie chcą się wysilać, które nie mają ochoty przeżyć wspaniałej przygody i poznać fajnych ludzi. Nie chcą się męczyć i walczyć z samym sobą, żeby później stwierdzić, że ten wysiłek naprawdę się opłacał oraz osobom, które nie chcą poprawić swoich  tzw. skilli kulinarnych i sprzątających 😀

Zuzanna Wiśniewska