II kolumna na naszej drodze

Wstęga szosy pomiędzy Różanymstokiem a stolicą województwa liczyła zaledwie 80 kilometrów, ale nie był to krótki, pozbawiony przystanków etap. Na naszej drodze spotkaliśmy się bowiem z… Chrystusem Eucharystycznym 😉

Pan Bóg szczególnie upodobał sobie podlaską Sokółkę. Tam, kilka lat temu w cudowny sposób potwierdził Swoją obecność w Eucharystii. Od tego czasu dziesiątki pielgrzymów udają się do parafialnego kościoła świętego Antoniego Padewskiego, by choć na chwilę oddać się modlitewnemu skupieniu podczas adoracji.

Ksiądz Bosko nazywał Eucharystię drugim biegunem, na którym opiera się świat, dlatego postój w Sokółce był dla nas „oczywistą oczywistością”. Zanim tam dotarliśmy, pokonaliśmy ponad 40 kilometrów przez malownicze, pagórkowate Podlasie z jego ekumenicznymi, często jeszcze drewnianymi wioskami. Dalsze kilkadziesiąt kilometrów drogi do Białegostoku to już mniej sielska jazda. Wąska droga, prosta szosa wojewódzka tnąca lasy i wzgórza irytowała ciężarówkami co chwilę wyprzedzającymi nasze grupy, a wczorajsze znużenie dawało o sobie znać.

Ostatnie pokonane wzniesienie otworzyło nam widok na całkiem nowoczesne miasto. Końcowe metry pokonaliśmy jadąc ścieżką rowerową (Green Velo ;)) i w ten sposób zameldowaliśmy się w szkole prowadzonej przez Siostry Misjonarki Świętej Rodziny. Ale jakiej szkole! Większość nas z zazdrością mogła spoglądać na jej wyposażenie przypominając sobie własne „podstawówkowe” lata.

Dopełnieniem dnia był spacer po białostockiej starówce z Pałacem Branickich i neogotycką katedrą oraz… wizyta w różnych sklepach.

Na końcu warto jeszcze dodać, że od Sokółki peleton powiększył się, ponieważ wrócił do nas Michał, a cały dzień był szczególny dla Ani obchodzącej swoje urodziny. Pozdrawiamy, pamiętamy w modlitwie i do kolejnego meldunku z zagłębia wędliniarskiego! 😉

Kacper

Image-1 (9)