Mariazell

Zmęczeni po wczorajszym długim etapie zaczęliśmy naszą piątą batalię.
Niestety musieliśmy pożegnać Amstetten i przemiłego księdza Hansa. Na
początku płaska trasa nie sprawiała większego problemu, ale po jakimś
czasie, jak zapowiedział miejscowy kapłan, zaczęły się podjazdy,
momentami bardzo strome. Stwarzały one czasem duże problemy, ponieważ
dochodziły do 11-12%. Jednak piękne widoki alpejskich dolinek były
warte tego poświęcenia. Na szczęście po wspomnianych podjazdach
doświadczyliśmy przyjemnych zjazdów. Przewyższenie sięgnęło około 1400
metrów, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na dzisiejszy 90
kilometrowy etap. Nie obyło się też bez złapania gumy przez jednego z
boscoteam’owych kolarzy. Co ciekawe Paweł dokonał tego na postoju, za
co należą mu się nie małe gratulacje 😉

Naszym celem było dzisiaj zdobycie Mariazell, które wyłoniło się zza
górzystego krajobrazu około godziny 15. Przyjął nas tam serdecznie
ksiądz Maciej i w nagrodę zabrał nas do pobliskiej lodziarni fundując
nam lody. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć na szczycie zjechaliśmy do
pobliskiej miejscowości Sankt Sebastian, gdzie znajdowało się miejsce
naszego noclegu. Warunki nas nie rozpieściły, ponieważ w jednej małej
salce musieliśmy pomieścić wszystkich uczestników. Humory poprawiła
nam informacja o możliwości kąpieli w hotelowym basenie, którą wszyscy
wykorzystali na regeneracje i zabawę. Patrzymy z optymizmem na
jutrzejszy etap, na którym oczekujemy mniej uciążliwych podjazdów.

Adam

2 komentarze

Komentowanie wyłączone