Pięknie i świątecznie

Dzień 9 Poprad SK – Krynica Zdrój (110 km)

Niewiele jest lepszych rzeczy w czasie wakacji od jazdy na rowerze w tak malowniczych górach, przybywając codziennie do innego miejsca, poznając ludzi, doświadczając nowych sytuacji, a wszystko w przekonaniu, że Bóg jest nad tym wszystkim i prowadzi to w sobie wiadomy sposób, oczywiście najlepszy dla człowieka 🙂 Znów mogliśmy dziś podziwiać piękno Bożego stworzenia, ale nie tylko tego w przyrodzie, ale i tego, jakim my jesteśmy 😉
Ten etap z Popradu na Słowacji, skąd widać piękno Tatr do Krynicy Zdrój przez Spiską Belę, Starą Lubovne, Piwniczną Zdrój, Muszynę rozpoczął się bardzo obiecująco. Dobra pogoda do jazdy (małe chmury, lekko przebijające słońce i niezbyt wysoka temperatura) spowodowała, że na dzień dobry zrobiliśmy 50 km bez postoju i to nawet przy wiejącym przeciwnym wietrze. Miłe było to, że Słowacy pozdrawiali nas na trasie machając i używając klaksonów. Tradycyjnie już na Tour de Gór były podjazdy i zjazdy 😉 Od południa słońce pokazało się jeszcze bardziej, a my konsekwentnie zmierzaliśmy do celu. Chcieliśmy miło spędzić wieczór z powodu 18-tych urodzin Rafała i Michała, za których modliliśmy się na porannej Mszy Św. w Popradzie. Od rana było świątecznie, a dzień zakończyliśmy pysznymi lodami włoskimi i amerykańskimi oraz goframi z bitą śmietaną i owocami 🙂
Po wieczornych modlitwach kl. Tomek, który będzie nas musiał opuścić w kolejnych dniach, skierował do nas słówko na dobranoc. Nie brakowało wzruszenia i radości z powodu tego, o czym mówił. Podzielił się z nami tym, jak przeżywał te wspólne chwile na rajdzie, a także zachęcał do tego, byśmy odczytywali to, co dzieje się w naszym życiu jako Boże prowadzenie, bo nic nie dzieje się z przypadku.
Serdecznie wszystkich pozdrawiamy. Może tym razem pomachamy ręką do Lidera i Marka Cavendisha, których z nami nie ma. Dziękujemy za to, że piszecie komentarze. Prosimy o jeszcze 🙂