Małopolska wita

Jesteśmy już w Tarnowie. Do Krakowa została ostatnia setka!

Dziś wstaliśmy lekko połamani po wczorajszym trudnym etapie, czyli „dzikich bansach” 😉 z młodzieżą z Włoch i Polski. Mszę Świętą przeżyliśmy w Kościele Opatrzności Bożej. Potem szybkie śniadanko i podziękowanie Gospodarzom, szczególnie Księdzu Dyrektorowi, który przyjął nas pod swój dach z dnia na dzień z otwartymi ramionami. Tym razem nie odjechaliśmy zaraz po pożegnaniu się – po modlitwie ks. Krzysztof poświęcił nam pojazdy (wszak dzisiaj przeżywamy święto św. Jakuba Apostoła i wspomnienie patrona kierowców – św. Krzysztofa). Woda nie ominęła nawet busa.

Po tej ceremonii, wyruszyliśmy. Już od początku trasy poczuliśmy, że będzie gorąco 🙂 I faktycznie było i to bardzo. Staraliśmy się jednak nie narzekać, gorąc to przecież nic takiego, a cały nasz rajd, każda droga i doświadczenie to wielki dar od Pana Boga. Poza tym widoki, lekki wietrzyk i dynamika jazdy pomagały nam przetrwać pierwszą część drogi. Postój mieliśmy już po 30 km (dzisiejszy etap do przejechania wynosił około 85 km, więc mogliśmy sobie pozwolić na kilka przerw). Na trasie widzieliśmy już znaki, kierujące na Kraków i ilość km do miasta, która zmniejszała się z każdą godziną naszego kręcenia. Po ostatnim postoju dostaliśmy prezent od Ojca – słońce zaszło za gęstymi chmurami 🙂 I zaczęło jechać się o wiele lepiej, wprost cudownie. Bardzo szybko dotarliśmy do Tarnowa i domu Sióstr Józefitek. Siostry ugościły nas wybornym obiadem i jeszcze bardziej pyszną kolacją. Odwiedziliśmy też stare miasto i wypoczywaliśmy przed kolejnym, ostatnim dniem kręcenia.

Jutro – Kraków. Aż trudno nie pokusić się o refleksję o uciekającym czasie (choć może takie przemyślenia zahaczają o banał ;). Ale to prawda: tak niedawno zebraliśmy się w Poznaniu, żeby rozpocząć naszą wyprawę… Tyle przeżyliśmy przez ten czas, tyle się nauczyliśmy. Coś cudownego!

Mariola

Image-1 (14)