Coś się kończy, coś się zaczyna

Cel osiągnięty!

Jesteśmy! Dzięki Opatrzności Bożej dokręciliśmy do Krakowa!

Nasz ostatni etap wiódł od Tarnowa, z domu Sióstr Józefitek przez Kraków do Wieliczki, do domu Karoliny i Marcina. Bóg jak zwykle nas wspierał i dziś słońce nie świeciło z taką mocą jak wczoraj. Droga była bardzo zmienna – wciąż góra-dół, góra-dół, ale dzięki temu szybka i interesująca. Mieliśmy małą powtórkę z wczoraj: musieliśmy uważać na auta i zmiany sygnalizacji świetlnej, ale wszyscy przejechaliśmy szczęśliwie.

Najpiękniejsza część drogi zaczęła się wraz z wjazdem do Krakowa. Napotkaliśmy wielu pielgrzymów, którzy przyjechali już do miasta i zmierzali na Błonia. Witali nas entuzjastycznie, wiwatowali. To było coś niesamowitego! Poczuliśmy już ten wyjątkowy klimat jedności, radości i pokoju, który jest wyznacznikiem ŚDM. Nie możemy doczekać się jutrzejszego dnia, podczas którego będziemy świętować wraz ze wspólnotami salezjańskimi z całego świata.

Mieliśmy szczęście przejechać przez większą część miasta, dotrzeć niedaleko Wawelu, gdzie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Pojechaliśmy również w kierunku Salezjańskiego Seminarium. Tam pożegnaliśmy się z Klarą (już tęsknimy!). Potem pokręciliśmy do Wieliczki z burzą na plecach. I znów, dzięki Bożej dobroci dojechaliśmy suchutcy. W Wieliczce rozgościliśmy się w cudownym domku Karoliny i Marcina. Zjedliśmy przepyszny strogonow przygotowany przez mamę Marcina. Świętowaliśmy zakończenie rajdu – obowiązkowo szampanem alkoholowym i piccolo (w zależności od wieku i upodobań ;)). Podziękowaliśmy Dyrektorom za ich zaangażowanie w organizacji naszej pielgrzymki. Spałaszowaliśmy również przepyszne tiramisu, które przygotowała nasza Gospodyni z okazji imienin ks. Krzysztofa i urodzin ks. Artura. Rozmawialiśmy też do późnej nocy, przecież jutro możemy spać aż do 8.45 i przeżyjemy inny etap, już nie rowerowy, ale totalnie salezjański! 🙂

Image-1 (15)