Ciągle gorąco, ale z niespodziankami

Dzień 6: Chiari – Bardolino (120 km)
Dzień: 7 (odpoczynek)

Wracamy po małej przerwie…
W sobotę żegnaliśmy wyjątkową placówkę salezjańską w Chiari i wyjątkowego dyrektora tej placówki, który zgotował dla nas wspaniałe przyjęcie. Czuliśmy się lepiej niż w domu. Oczywiście Włosi mieli świętowanie do późnych godzin nocnych, my poszliśmy nieco szybciej spać. Etap był niby łatwy, ale nie do końca, bo ciągle grzeje… Nie brakowało jednak niespodzianek, jakie obiecaliśmy i jakich zgotowała nam Opatrzność w drodze nad jezioro Garda 😉 No właśnie na tej trasie spotkaliśmy pana Miłka – prezesa (właściciela) CCC i to jeżdżącego na rowerze 😉 Nie obeszło się bez wspólnego kręcenia i rozmów. W końcu dotarliśmy do jeziora, które tak lubimy… Nastał jednodniowy odpoczynek… trudno odpoczywać w takim upale, ale troszkę … 😉 Był też czas na pranie oraz przegląd rowerów 😉
Zobaczcie sami… 😉